Nie przepadam za tym prima-aprilisowym szaleństwem. Następny dzień po moich urodzinach zawsze jest powodem do lekkiej irytacji. Po dobrej imprezie kac gigant zdaje się być kiepskim żartem mojego organizmu, kpiącego z radości minionego wieczoru. Trudno też wtedy odróżnić, które z podawanych informacji są żartem li tylko, a które można brać na poważnie. Z reguły nie zaglądam więc tego dnia do gazet. Brak kaca zaś bywa oznaką sytuacji, gdy z różnych powodów nie mogłem sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa nawet we własne urodziny. Nietrudno zrozumieć, czemu rozmaite żarty takiego życiowego frustrata niespecjalnie śmieszą.
Wczoraj zasiedzieliśmy się przy Skwerze Hoovera chyba do pierwszej w nocy próbując w niezbyt skoordynowany sposób zdefiniować fragmenty niedefiniowalnego świata. Wydaje mi się, że pamiętam wszystko, aczkolwiek dobijający się przez płaty czołowe jakiś obcy sugeruje że nie jest to takie pewne. Coryllusowi wydaje się, że widział Palikota, a ja jestem pewny, że widziałem Migalskiego, który w okolicach godziny dwunastej w nocy, pod pozorem prywatnego spotkania, próbował podsłuchiwać naszych nieskoordynowanych prób zrozumienia rzeczywistości.
Fatalność dzisiejszego dnia polega na kompletnym braku wiarygodności wszystkich informacji. Dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że o pewnych rzeczach rozmawialiśmy już po dwunastej, zatem pierwszego kwietnia, to jak mam dać wiarę zapewnieniom Alefa Sterna, że znudziło mu się stukanie w klawisze luźnego strumienia wolnych skojarzeń, że ograniczająca forma może być wyzwoleniem dla artysty i że postanowił teraz poszlifować prostotę języka. Z uwagi jednak na fakt nieokiełznanego potoku myśli będzie to trudne i następna książka powstanie pewnie po dłuższej przerwie, ale budowanie prostej formy skomplikowanej historii jest jak sypanie mandali, trenuje charakter, ćwiczy koncentrację i konsekwencję, zmusza do przyjemnego twórczego wysiłku, będącego źródłem dużo większej satysfakcji, niż proste rejestrowanie płynącego strumienia wolnych skojarzeń.
Jak mam również dać wiarę zapewnieniom Intuicji, że w ramach blogerskiej Rady Programowej zamierza porzucić intuicyjny imperatyw swoich działań i przygotuje strukturalne ramy funkcjonowania tego tworu, które pozwolą mu prawidłowo działać niezależnie od osobowego składu? Wielu już to próbowało przecież zrobić i nikomu jak dotąd się to nie udało. Chciałbym jednak wierzyć, że nowe intuicyjne podejście do kwestii organizacyjnych pozwoli wypracować jakiś instytucjonalny przełom.
Nie jestem też w stanie poważnie brać zapewnień Carcajou o tym, że zamierza przejąć stanowisko RedNacza Nowego Ekranu, podobnie jak nie jestem w stanie poważnie brać informacji o tym, że Graś jest przeciwny przyznaniu jemu premii przez Prezydium Sejmu, czy o tym, że Muniek Staszczyk trzeźwieje patrząc na dokonania PO. W ogóle świat w tym cholernym pierwszokwietniowym dniu jest zły, zdradziecki, fałszywy i jest najgorszym możliwym dniem na leczenia pourodzinowego kaca...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaja. Pokaż wszystkie posty
piątek, 1 kwietnia 2011
niedziela, 23 stycznia 2011
Kaczyński spiskuje z Rosjanami
Czy regionalizacja Polski wzmacnia jej siłę? Czy Ruch Autonomii Śląska i jego separatystyczne hasła są czynnikiem wspierającym poczucie jedności i solidarności wszystkich Polaków? Czy zgoda na separatystyczne postulaty jest tą zgodą, która buduje? Odpowiedź na te wszystkie pytania jest twierdząca!
Jak pamiętamy z historii, wojna secesyjna między bogatym południem i wolną północą była czynnikiem niezwykle więziotwórczym i prorozwojowym dla gospodarki Stanów Zjednoczonych. Podobnie jak separatystyczne ruchy Basków i Irlandczyków pozwalały utrzymać w gotowości bojowej siły porządkowe Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Protestujący dzisiaj Belgowie radują się w istocie z pozornej przeszkody w utworzeniu rządu, jaką jest konflikt między Flamandami i frankofonami. Swoją radość demonstrują między innymi poprzez publiczne deklaracje rezygnacji z golenia zarostu do czasu utworzenia rządu.
Tylko regionalizacja i rozbicie dzielnicowe pozwoli nam skutecznie walczyć z pisowskimi spiskami, z dogadywaniem się ponad głowami Polaków takiego Kaczyńskiego z Putinem. Dla każdego myślącego bowiem obywatela jasne jest jak słońce, że te wszystkie żądania prawdy są tak naprawdę obliczone na osłabienie polskiej pozycji międzynarodowej, którą tak wzmocniło oddanie Rosjanom śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Absurd? Nieprawda! Musimy zrezygnować z dotychczasowych tradycyjnych pojęć. Czasy się zmieniają i oceny różnych zjawisk także. Informację o spiskowaniu Kaczyńskiego z Putinem powiedział wprost doradca Prezydenta Polski profesor historii Tomasz Nałęcz, a także poseł PSL Stanisław Żelichowski. Cóż nam pozostaje wobec takich autorytetów, jak nie z pokorą spuścić głowę i przyznać się do własnej pomyłki w ocenie sytuacji?
W tym kontekście powinniśmy poprzeć, najlepiej poprzez organizację podobnych wieców, formułowane przez niektóre siły na Ukrainie, żądania oderwania od Polski ziem rdzennie Ukraińskich. Są to między innymi Nadsanie, Chełmszczyzna i Podlasie. Oderwanie ich od Polski i przyłączenie ich do jakiś innych tworów państwowych niewątpliwie wzmocni pozycję Polski na arenie międzynarodowej i będzie światłym wzorem pokojowej drogi zrównoważonego rozwoju i godnej naśladowania zgody budującej międzynarodowe mosty. Nie możemy dać się zwieźć prowokatorom, gdyż jakiekolwiek głosy przeciwne będą przejawem współdziałania ich autorów z wrogimi służbami Rosji, a może i Chin, które zrobią wszystko, aby poróżnić Polaków i doprowadzić do upadku ich niezaprzeczalny aktualny autorytet.
Od jakiegoś czasu pojawiają się głosy, że powinno się wydzielić z województwa mazowieckiego teren miasta stołecznego Warszawy. Województwo mazowieckie z wyłączeniem Warszawy jest bowiem jednym z najbiedniejszych województw w Polsce i w sytuacji gdy bogata Warszawa zawyża wszystkie wskaźniki województwo to nie może liczyć na unijną pomoc obliczona na wyrównywanie poziomów. Ta zadufana i zapatrzona w siebie Warszawa zastanawia się i szuka sposobu, jak udrożnić systemy pomocy, by skierować strumień pieniędzy na biedną mazowiecką prowincję. Istnieją też programy obliczone na rozwój Polski Wschodniej mające na celu wyrównanie poziomów życia, które ciągną się jeszcze od czasów zaborów. Polska jest wyjątkowa w skali Europy jeśli chodzi o jednorodność narodowościową, a postponowana nieustannie Solidarność narodowa sprawia, że góral czy Kaszub tak samo myślą o Polsce jako nierozerwalnej całości.
Jacy opisani wyżej ludzie są zacofani! Górale i Kaszubi najwyraźniej nie zauważyli tego momentu, w którym poczucie przynależności do jednego narodu, pomimo nawet sporej językowej odrębności, stało się passe. Ze Ślązakiem każdy się dogada, ale nie każdy wie, że ich separatystyczne dążenia i akcentowanie odrębności narodowej tak naprawdę wzmacniają nasz naród i służą budowaniu wzajemnego zaufania, szacunku i solidarności między regionami. Nie jakaś tam przestarzała pomoc, budowanie mechanizmów i instytucji wsparcia. Separatystyczny regionalizm – oto co jest aktualnie najskuteczniejszym czynnikiem budowy lepszego świata.
A każdy kto nazwie mówiących głośno takie poglądy doradców prezydenta, jak i samego prezydenta, zdrajcą – ten na pewno spiskuje z Rosjanami!
Jak pamiętamy z historii, wojna secesyjna między bogatym południem i wolną północą była czynnikiem niezwykle więziotwórczym i prorozwojowym dla gospodarki Stanów Zjednoczonych. Podobnie jak separatystyczne ruchy Basków i Irlandczyków pozwalały utrzymać w gotowości bojowej siły porządkowe Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Protestujący dzisiaj Belgowie radują się w istocie z pozornej przeszkody w utworzeniu rządu, jaką jest konflikt między Flamandami i frankofonami. Swoją radość demonstrują między innymi poprzez publiczne deklaracje rezygnacji z golenia zarostu do czasu utworzenia rządu.
Tylko regionalizacja i rozbicie dzielnicowe pozwoli nam skutecznie walczyć z pisowskimi spiskami, z dogadywaniem się ponad głowami Polaków takiego Kaczyńskiego z Putinem. Dla każdego myślącego bowiem obywatela jasne jest jak słońce, że te wszystkie żądania prawdy są tak naprawdę obliczone na osłabienie polskiej pozycji międzynarodowej, którą tak wzmocniło oddanie Rosjanom śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Absurd? Nieprawda! Musimy zrezygnować z dotychczasowych tradycyjnych pojęć. Czasy się zmieniają i oceny różnych zjawisk także. Informację o spiskowaniu Kaczyńskiego z Putinem powiedział wprost doradca Prezydenta Polski profesor historii Tomasz Nałęcz, a także poseł PSL Stanisław Żelichowski. Cóż nam pozostaje wobec takich autorytetów, jak nie z pokorą spuścić głowę i przyznać się do własnej pomyłki w ocenie sytuacji?
W tym kontekście powinniśmy poprzeć, najlepiej poprzez organizację podobnych wieców, formułowane przez niektóre siły na Ukrainie, żądania oderwania od Polski ziem rdzennie Ukraińskich. Są to między innymi Nadsanie, Chełmszczyzna i Podlasie. Oderwanie ich od Polski i przyłączenie ich do jakiś innych tworów państwowych niewątpliwie wzmocni pozycję Polski na arenie międzynarodowej i będzie światłym wzorem pokojowej drogi zrównoważonego rozwoju i godnej naśladowania zgody budującej międzynarodowe mosty. Nie możemy dać się zwieźć prowokatorom, gdyż jakiekolwiek głosy przeciwne będą przejawem współdziałania ich autorów z wrogimi służbami Rosji, a może i Chin, które zrobią wszystko, aby poróżnić Polaków i doprowadzić do upadku ich niezaprzeczalny aktualny autorytet.
Od jakiegoś czasu pojawiają się głosy, że powinno się wydzielić z województwa mazowieckiego teren miasta stołecznego Warszawy. Województwo mazowieckie z wyłączeniem Warszawy jest bowiem jednym z najbiedniejszych województw w Polsce i w sytuacji gdy bogata Warszawa zawyża wszystkie wskaźniki województwo to nie może liczyć na unijną pomoc obliczona na wyrównywanie poziomów. Ta zadufana i zapatrzona w siebie Warszawa zastanawia się i szuka sposobu, jak udrożnić systemy pomocy, by skierować strumień pieniędzy na biedną mazowiecką prowincję. Istnieją też programy obliczone na rozwój Polski Wschodniej mające na celu wyrównanie poziomów życia, które ciągną się jeszcze od czasów zaborów. Polska jest wyjątkowa w skali Europy jeśli chodzi o jednorodność narodowościową, a postponowana nieustannie Solidarność narodowa sprawia, że góral czy Kaszub tak samo myślą o Polsce jako nierozerwalnej całości.
Jacy opisani wyżej ludzie są zacofani! Górale i Kaszubi najwyraźniej nie zauważyli tego momentu, w którym poczucie przynależności do jednego narodu, pomimo nawet sporej językowej odrębności, stało się passe. Ze Ślązakiem każdy się dogada, ale nie każdy wie, że ich separatystyczne dążenia i akcentowanie odrębności narodowej tak naprawdę wzmacniają nasz naród i służą budowaniu wzajemnego zaufania, szacunku i solidarności między regionami. Nie jakaś tam przestarzała pomoc, budowanie mechanizmów i instytucji wsparcia. Separatystyczny regionalizm – oto co jest aktualnie najskuteczniejszym czynnikiem budowy lepszego świata.
A każdy kto nazwie mówiących głośno takie poglądy doradców prezydenta, jak i samego prezydenta, zdrajcą – ten na pewno spiskuje z Rosjanami!
Autor:
Igor Czajka
o
21:39
4
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
jaja
czwartek, 10 czerwca 2010
Czy Szmajdziński jest w Brazylii?
Tuż po smoleńskiej katastrofie, jeden ze znajomych przekonywał mnie, że skoro nie wolno odrzucać żadnej teorii, w tym także teorii o zamachu, to nie można też odrzucić teorii, że to Jarosław to wszystko zorganizował, bo on teraz poprzez wzbudzenie litości najwięcej zyskuje i odbudowuje szanse na elekcję, których to szans nie miał bez katastrofy. Absurdalność tej wersji, godnej jedynie Palikota, traktowana jest jako argument dyskredytujący wszystkie tezy inne niż oficjalna wersja śledczych. Jak widać doszliśmy z jakichś powodów powtórnie do momentu, gdy trzeba te najcięższe działa wytoczyć, co pokazuje tekst blogera t-rex. A skoro pływamy sobie w oparach absurdu, to w ramach uprawiania fikcji chciałbym wpleść jeszcze kilka wątków.
***
Trafił do mnie w komentarzu blogera Carcajou link do artykułu, który ukazał sie podobno w Najwyższym Czasie!, nr. 50 (1021). 12 XII.2009. Otóż informuje nas on o kolejnym tajnym niemiecko-rosyjskim pakcie o nieagresji i podziale terytorium Polski. "Z meldunku Agencji Wywiadu wynika, że pod koniec lata 2009 roku w' Moskwie podpisany zo stał tajny pakt wojskowy. Rząd rosyjski zagwarantował w nim rządowi niemieckiemu, że jeśli istotnie podejmie decyzję o interwencji zbrojnej w Polsce, zatrzyma wojska na linii Wisły i Sanu. Miało to stanowić gwarancję, że wojska rosyjskie nie zbliżą się do dzisiejszej gra nicy polsko-niemieckiej na Odrze i Ny sie Łużyckiej i nie zagrożą oddalonemu o 80 kilometrów Berlinowi." Niemożliwe? Dlaczego?! Bo nic dwa razy się nie zdarza??? A może jednak historia kołem się toczy? Nieważne, warto jednak zastanowić się nad znaczeniem tej informacji. Rosja przecież wrzucając naszym służbom i/lub dziennikarzom taką fałszywkę lub kontrolowany przeciek sprawdza kilka rzeczy:
W tym świetle zupełnie inaczej można spojrzeć na działania Donalda, który chroni już nie tylko swoja skórę, ale także wbrew pozorom staje w obronie Polskiej racji stanu, uległością nie dopuszczając do piątego rozbioru Polski. Bo to, że NATO nie kiwnęło by palcem w razie jakby co, pokazuje zarówno reakcja na gruzińską wojnę, jak i na manewry "Zapad 2009" oraz absencja na krakowskim pogrzebie. Premier polskiego rządu, wobec kompletnego rozkładu polskiej armii, wobec opuszczenia przez sojuszników, nie ma innego wyjścia niż grać na razie uległością, by zyskać na czasie, który potrzebny jest do odzyskania sił, albo przemeblowania sojuszy. Porażka Komorowskiego, do której zmierza wielkimi krokami, jest w tym ujęciu także na rękę patriocie Tuskowi, który przecież "zrobił co mógł, ale Białorusi wprowadzić się w Polsce nie da". Prezydencka porażka pozwoli na wymówkę zarówno wobec rosyjskiego suwerena jak i wobec własnego narodu, z braku realizacji oczekiwań jednego i drugiego.
Na co czeka Tusk? Niestety eliminowane są kolejne osoby, które mogłyby reformować armię i inne dziedziny. Najpierw CASA, teraz Smoleńsk. W najbliszym otoczeniu nie mozna nikomu ufac, bo część to agenci suwerena, a pozostali to w większości sprzedajni skorumpowani karierowicze. Tusk może czekać jedynie na zmianę sytuacji geopolitycznej. Może czekać długo. Na razie mamy stan cichej wojny, bynajmniej nie domowej.
***
Inny wątek poruszył jakiś czas temu Ludwik Dorn. Wtedy nie przywiązał do tego nikt uwagi, ale dzisiaj? Dzisiaj okazuje się że to o co walczyło długi czas pewne lobby, w końcu odnioslo skutek. Polski rząd w koncu jednak będzie latał brazylijskimi Embraerami. Jak pisze Dorn, "od kliku lat obserwujemy niepokojące zabiegi: ustawianie przetargu, leasingu, dzierżawy wreszcie czarteru. Wspólnym mianownikiem tych niejasnych działań jest marka faworyzowanych samolotów – Embraer." W tym miejscu warto przypomnieć słynną trzydniową żałobe narodowa wprowadzoną przez Brazylię z powodu śmierci naszego Prezydenta. Pojawiły się co prawda plotki, że to z powodu powodzi w Brazylii, ale powodziowa żałoba była wprowadzona 8 kwietnia i była niezalezna od drugiej. Serwis brazylijski potwierdza odrębność i powód żałoby polskiej.
Warto także przypomnieć że (przytaczam za stroną: redblog.wspolczesna.pl) "po śmierci Józefa Piłsudskiego pierwsze telegramy z kondolencjami wpłynęły od papieża Piusa XI, kanclerza Rzeszy Niemieckiej Adolfa Hitlera oraz premiera Włoch Benito Mussoliniego.
- “Głęboko poruszony wiadomością o zgonie Marszałka Piłsudskiego wyrażam Waszej Ekscelencji i rządowi polskiemu najszczersze wyrazy współczucia moje i rządu Rzeszy. Polska traci w powołanym do wieczności Marszałku twórcę swego nowego państwa i swego najwierniejszego Syna. Wraz z narodem polskim również naród niemiecki obchodzi żałobę z powodu śmierci tego wielkiego Patrioty, który przez swą pełną zrozumienia współpracę z Niemcami oddał nie tylko wielką usługę naszym krajom, ale przyczynił się ponadto w sposób jak najbardziej wartościowy do uspokojenia Europy.” – treść telegramu wystosowanego przez Hitlera do prezydenta RP.
Reakcja Rzeszy Niemieckiej na śmierć marszałka dalece wybiegała od panującego wtedy protokołu dyplomatycznego. Zarówno 13 maja jak i w dzień pogrzebu zostały opuszczone flagi państwowe do połowy. W uroczystościach żałobnych wzięli udział: Hitler, Goebbels, Neurath i inni wysocy rangą przedstawiciele partii i Wehrmachtu. Obecny był również nuncjusz papieski w Niemczech Cesare Orsenigo. Po nabożeństwie dwie kompanie Wehrmachtu oddały honory wojskowe."
Czy Brazylia także miała swój udział w tym globalnym już spisku? Czy oprócz samolotów są jakieś jeszcze powiązania i interesy jakie może realizować Brazylia w naszej części Europy? Jakie są powiązania interesów Brazylijskich i Rosyjskich? Czy Jerzy Szmajdziński, który tuż przed wylotem sprawiał wrażenie, że wie o tym co się stanie, rozpoczął nowe życie w brazylijskiej dżungli? Ile jeszcze spraw zostało załatwionych za pomocą tego cięcia przez gordyjski węzeł polskiego patriotyzmu?
***
To oczywiście wszystko tylko fikcja i szkic scenariusza szpiegowskiego thrillera. Puszczanie wodzy fantazji przynosi sporo rozrywki i pozwala odreagować lub wyczyścić przestrzeń z niewygodnych wątków poprzez sprowadzenie ich do absurdu. Pamiętać jednak warto, że rzeczywistość z reguły jest zupełnie inna niż to co nam się wydaje...
***
Trafił do mnie w komentarzu blogera Carcajou link do artykułu, który ukazał sie podobno w Najwyższym Czasie!, nr. 50 (1021). 12 XII.2009. Otóż informuje nas on o kolejnym tajnym niemiecko-rosyjskim pakcie o nieagresji i podziale terytorium Polski. "Z meldunku Agencji Wywiadu wynika, że pod koniec lata 2009 roku w' Moskwie podpisany zo stał tajny pakt wojskowy. Rząd rosyjski zagwarantował w nim rządowi niemieckiemu, że jeśli istotnie podejmie decyzję o interwencji zbrojnej w Polsce, zatrzyma wojska na linii Wisły i Sanu. Miało to stanowić gwarancję, że wojska rosyjskie nie zbliżą się do dzisiejszej gra nicy polsko-niemieckiej na Odrze i Ny sie Łużyckiej i nie zagrożą oddalonemu o 80 kilometrów Berlinowi." Niemożliwe? Dlaczego?! Bo nic dwa razy się nie zdarza??? A może jednak historia kołem się toczy? Nieważne, warto jednak zastanowić się nad znaczeniem tej informacji. Rosja przecież wrzucając naszym służbom i/lub dziennikarzom taką fałszywkę lub kontrolowany przeciek sprawdza kilka rzeczy:
- reakcja służb Polski oraz sojuszniczego NATO. Reakcja żadna, zatem reperkusje ew. powtórki wojny w Gruzji, o której także słychać od dłuższego czasu, są już znane. Pokrzyczą ale nic nie zrobią, albo w ogóle udadzą, że nic się nie stało.
- reakcja polskich mediów - żadna, poruszenia w necie też nie ma, zatem otwarte jest pole dla wzmożenia działalności rosyjskich agentów wpływu - społeczeństwo kupuje bajkę o pojednaniu.
- do Polskiego rządu wysyłany jest jasny sygnał, z czym może się liczyć w razie niesubordynacji. Smoleńska katastrofa jest twardym dowodem, że to nie przelewki, stąd takie osobiste przerażenie w oczach Tuska i stąd taki spokój w oczach Komorowskiego.
W tym świetle zupełnie inaczej można spojrzeć na działania Donalda, który chroni już nie tylko swoja skórę, ale także wbrew pozorom staje w obronie Polskiej racji stanu, uległością nie dopuszczając do piątego rozbioru Polski. Bo to, że NATO nie kiwnęło by palcem w razie jakby co, pokazuje zarówno reakcja na gruzińską wojnę, jak i na manewry "Zapad 2009" oraz absencja na krakowskim pogrzebie. Premier polskiego rządu, wobec kompletnego rozkładu polskiej armii, wobec opuszczenia przez sojuszników, nie ma innego wyjścia niż grać na razie uległością, by zyskać na czasie, który potrzebny jest do odzyskania sił, albo przemeblowania sojuszy. Porażka Komorowskiego, do której zmierza wielkimi krokami, jest w tym ujęciu także na rękę patriocie Tuskowi, który przecież "zrobił co mógł, ale Białorusi wprowadzić się w Polsce nie da". Prezydencka porażka pozwoli na wymówkę zarówno wobec rosyjskiego suwerena jak i wobec własnego narodu, z braku realizacji oczekiwań jednego i drugiego.
Na co czeka Tusk? Niestety eliminowane są kolejne osoby, które mogłyby reformować armię i inne dziedziny. Najpierw CASA, teraz Smoleńsk. W najbliszym otoczeniu nie mozna nikomu ufac, bo część to agenci suwerena, a pozostali to w większości sprzedajni skorumpowani karierowicze. Tusk może czekać jedynie na zmianę sytuacji geopolitycznej. Może czekać długo. Na razie mamy stan cichej wojny, bynajmniej nie domowej.
***
Inny wątek poruszył jakiś czas temu Ludwik Dorn. Wtedy nie przywiązał do tego nikt uwagi, ale dzisiaj? Dzisiaj okazuje się że to o co walczyło długi czas pewne lobby, w końcu odnioslo skutek. Polski rząd w koncu jednak będzie latał brazylijskimi Embraerami. Jak pisze Dorn, "od kliku lat obserwujemy niepokojące zabiegi: ustawianie przetargu, leasingu, dzierżawy wreszcie czarteru. Wspólnym mianownikiem tych niejasnych działań jest marka faworyzowanych samolotów – Embraer." W tym miejscu warto przypomnieć słynną trzydniową żałobe narodowa wprowadzoną przez Brazylię z powodu śmierci naszego Prezydenta. Pojawiły się co prawda plotki, że to z powodu powodzi w Brazylii, ale powodziowa żałoba była wprowadzona 8 kwietnia i była niezalezna od drugiej. Serwis brazylijski potwierdza odrębność i powód żałoby polskiej.
Warto także przypomnieć że (przytaczam za stroną: redblog.wspolczesna.pl) "po śmierci Józefa Piłsudskiego pierwsze telegramy z kondolencjami wpłynęły od papieża Piusa XI, kanclerza Rzeszy Niemieckiej Adolfa Hitlera oraz premiera Włoch Benito Mussoliniego.
- “Głęboko poruszony wiadomością o zgonie Marszałka Piłsudskiego wyrażam Waszej Ekscelencji i rządowi polskiemu najszczersze wyrazy współczucia moje i rządu Rzeszy. Polska traci w powołanym do wieczności Marszałku twórcę swego nowego państwa i swego najwierniejszego Syna. Wraz z narodem polskim również naród niemiecki obchodzi żałobę z powodu śmierci tego wielkiego Patrioty, który przez swą pełną zrozumienia współpracę z Niemcami oddał nie tylko wielką usługę naszym krajom, ale przyczynił się ponadto w sposób jak najbardziej wartościowy do uspokojenia Europy.” – treść telegramu wystosowanego przez Hitlera do prezydenta RP.
Reakcja Rzeszy Niemieckiej na śmierć marszałka dalece wybiegała od panującego wtedy protokołu dyplomatycznego. Zarówno 13 maja jak i w dzień pogrzebu zostały opuszczone flagi państwowe do połowy. W uroczystościach żałobnych wzięli udział: Hitler, Goebbels, Neurath i inni wysocy rangą przedstawiciele partii i Wehrmachtu. Obecny był również nuncjusz papieski w Niemczech Cesare Orsenigo. Po nabożeństwie dwie kompanie Wehrmachtu oddały honory wojskowe."
Czy Brazylia także miała swój udział w tym globalnym już spisku? Czy oprócz samolotów są jakieś jeszcze powiązania i interesy jakie może realizować Brazylia w naszej części Europy? Jakie są powiązania interesów Brazylijskich i Rosyjskich? Czy Jerzy Szmajdziński, który tuż przed wylotem sprawiał wrażenie, że wie o tym co się stanie, rozpoczął nowe życie w brazylijskiej dżungli? Ile jeszcze spraw zostało załatwionych za pomocą tego cięcia przez gordyjski węzeł polskiego patriotyzmu?
***
To oczywiście wszystko tylko fikcja i szkic scenariusza szpiegowskiego thrillera. Puszczanie wodzy fantazji przynosi sporo rozrywki i pozwala odreagować lub wyczyścić przestrzeń z niewygodnych wątków poprzez sprowadzenie ich do absurdu. Pamiętać jednak warto, że rzeczywistość z reguły jest zupełnie inna niż to co nam się wydaje...
Autor:
Igor Czajka
o
17:11
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
geopolityka,
jaja
Subskrybuj:
Posty (Atom)