Pokazywanie postów oznaczonych etykietą interwencje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą interwencje. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 sierpnia 2010

Administracja Salonu24 pokazała COJONES - sprawa Intuicji

Jest litera prawa i duch prawa. Litera prawa to np. regulamin traktowany literalnie. Kazdy prawnik zwraca jednak uwagę na określone cele, jakie prawodawca chciał osiągnąć konstruując w okreslony sposób dany zapis prawny. Czy oficjalny powód blokady blogerki Intuicji, naruszenie Regulamin IV.1, jest zgodny z duchem tego punktu?

1. Media Obywatelskie Sp. z o.o. mają prawo według własnego uznania bezzwłocznie skasować lub zablokować (całkowicie lub czasowo) Komentarze lub/i Notki (a także całe Konto Użytkownika) lub zablokować Użytkownikowi możliwość osadzania kodu HTML w reakcji na:
  1. Łamanie zasad Netetykiety lub zachowania niezgodne z zasadami współżycia społecznego.
  2. Działanie na szkodę Salon24.pl lub Media Obywatelskie Sp z o.o., w szczególności poprzez narażanie na szwank dobrego imienia Salon24.pl.

Czy ten zapis ma służyć ochronie blogerów i czytelników przez zalewem chamstwa i plugastwa? Czy też ma być pretekstem do cenzury?

Jest czymś innym spamowanie informacją o akcji społecznej, a czymś innym jest spamowanie wulgarnymi wyzwiskami. Czymś innym jest nachalna manipulacyjna reklama przekazująca pod pozorem informacji o produkcie treści społecznie szkodliwe, a czymś innym jest rzetelna informacja o nowym produkcie. Każdy bloger ma do dyspozycji narzędzia pozwalające bronić się przed internetowymi trollami: możliwość usunięcia komentarza i/lub całkowite zablokowanie danemu userowi możliwości komentowania. Dlaczego Administracja wyręcza blogerów w korzystaniu z tych narzędzi? Czy działania Administracji nie powinny być ograniczone tylko do blokowania tych userów, których NOTKI (nie komentarze) naruszają Netykietę?  Nie mówiąc juz o wynikającym z elementarnego poczucia przyzwoitości zwyczaju informowaniu zainteresowanego o planowanych wobec niego działaniach. UOKiK orzekł swego czasu, że jakikolwiek operator nie ma prawa odłączyć np. telefonu bez uprzedzenia.

Słynny paragraf 212, na podstawie którego siedzi w gdańskim wiezieniu (żeby trudno było zorganizować przez jego warszawskich znajomych protest pod jakże wymownym więzieniem na Rakowieckiej) Rafał Grupinski, działa w Realu, a na Salonie24 działa Regulamin IV.1?

Igor Janke nie komentuje sygnałów dotyczących nieprawidłowości funkcjonalnych swojej platformy. Nie przeszkadza mu to nawoływać kolegów dziennikarzy, by pokazali swoje cojones. Administracja Salonu24 pokazała nam za to po raz kolejny swoje cojones, korzystając z zapisu w sposób niewątpliwie sprzeczny z jego duchem. Pokazała nam, userom, swoje cojones w sposób, którego po imieniu nazwanie naruszyłoby nie tylko Netykietę, ale wszelkie zasady społecznego funkcjonowania. Mówiąc w sposób oględny dostaliśmy wszyscy po raz kolejny informację: "możecie nas cmoknąć, będziemy tu robić to, co NAM się podoba, a jak sie nie podoba to fora ze dwora, bo my stoimy na straży ZASAD". Zasad wybiórczych, w sposób nadto czytelny, dla średnio inteligentnego usera.

Ja nie mam zamiaru nikogo w nic cmokać. A Salon24 oraz Igor Janke niech sobie trwają w swoim pysznym przekonaniu, że mają „niezależną” platformę, bo na „prawicowej” platformie jest także dużo lewicowców.

Blokada INTUICJI to nie skandal. To  ABSURD i KOMPROMITACJA!!!

wtorek, 11 sierpnia 2009

List otwarty do PKP

Uprawiając interpersonalną turystykę bardzo łatwo przeoczyć sprawy, które potraktowane z należytą uwagą, wywołują równie duży niesmak jak wspomniane wycieczki osobiste. Oto w weekendowej prasie pojawiła się informacja pozornie mało ważna, pozornie niszowa, a jednak odsłaniająca pewien głęboki dylemat, systemowy konflikt miedzy „prywatnym” a „państwowym”. Chodzi o warszawskie Muzeum Kolejnictwa i spór, który jest - jeśli się temu przyjrzeć bliżej - dość kuriozalny. Oto bowiem kłócą się dwaj zarządcy mojego majątku, którzy teoretycznie powinni działać w moim interesie. Jeden pilnuje mojego biznesu, drugi mojej historii tego biznesu. Moim interesem jest zachowanie jednego i drugiego. Jeśli biznes szwankuje, oczekiwałbym, że zarządca skupi się na naprawie biznesu, zamiast pozbywać się moich zbiorów gromadzonych przez lata. Cóż mi bowiem pozostanie po upadłym biznesie jak nie pamiątki?Większość firm robi wszystko aby pokazać się jako firma z tradycjami, z których to tradycji czerpie inspiracje i podstawę do dobrej jakości. Zarząd PKP S.A. podjął działania zgoła przeciwne, pokazując że celem nie jest być może uzdrowienie sytuacji, a likwidacja przedsiębiorstwa.

Polskie Koleje Państwowe to spółka akcyjna powstała w wyniku komercjalizacji istniejącego od 1926 przedsiębiorstwa państwowego Polskie Koleje Państwowe. Ich jedynym akcjonariuszem jest Skarb Państwa, który reprezentuje obecnie Ministerstwo Infrastruktury.

Myśl o utworzeniu Muzeum Kolejnictwa zrodziła się wśród kolejarzy wraz z odzyskaniem niepodległości w 1918 roku. Uroczystego otwarcia Muzeum, w obecności znaczących osobistości rządu, ministerstw, placówek kultury, dokonano 13 grudnia 1931 roku. W roku 1972 kolejną decyzję o powołaniu Muzeum Kolejnictwa podjął (jako resortowej instytucji kultury) Minister Komunikacji, wyznaczając na jego siedzibę Dworzec Warszawa Główna Osobowa. Od 1 stycznia 1995 r. Muzeum zostało wyłączone organizacyjnie ze struktury PKP i włączone bezpośrednio do Ministerstwa Transportu. Działalność oparto na umowie o współprowadzeniu tej placówki zawartej pomiędzy Ministrem Transportu i Dyrektorem Generalnym PKP. Od 1 stycznia 1999 roku na mocy ustawy Muzeum Kolejnictwa przekazano do Samorządu Województwa Mazowieckiego.

Mamy zatem konflikt między jednostka państwową a jednostka państwową. Przy czym jedna z nich jest samorządowa, druga teoretycznie prywatna. Jednak co to za prywatna własność, której właścicielem jest w 100% Państwo? Czy to nie jest fikcja?

Nie będę powtarzał argumentów finansowych, logistycznych i proceduralnych, można o tym poczytać na stronach prasy: MM, GW, ŻW. Przytoczę tylko dwa zdania, które są kwintesencją tego o co mi chodzi:

Marta Milewska, rzecznik urzędu marszałkowskiego: Skoro placówka upamiętnia historię kolei, to PKP mogłyby sfinansować budowę jej siedziby.

Michał Wrzosek, rzecznik PKP: Finansowanie muzeów leży na barkach samorządów, a nie firm komercyjnych, jaką jest PKP.

I tu rodzą się pytania: Czy destrukcyjne i obstrukcyjne działania służą głównemu i jedynemu akcjonariuszowi, jakim jest państwo polskie? Czy PKP powinno szukać oszczędności we własnym dorobku kulturalnym, technicznym, historycznym? Czy samorząd jest pierwszym miejscem, gdzie państwowe przedsiębiorstwo powinno szukać oszczędności i dochodów? Czy PKP jest rzeczywiście firmą komercyjną?

Jako obywatel polski, płacący podatki, uważam się za akcjonariusza spółki akcyjnej PKP, w której 100% udziałów ma mój przedstawiciel w postaci Ministra Infrastruktury. Jako pośredni akcjonariusz PKP protestuję przeciwko działaniom godzącym w dobre imię firmy PKP, która pokazuje że nie szanuje dorobku swojego i całego państwa. Protestuję przeciwko działaniom sprzyjającym utracie dobrego wizerunku, które w konsekwencji są działaniami na szkodę zarządzanego przedsiębiorstwa.

(Proszę nie pisać mi, żem naiwny. Zdaje sobie sprawę z wołania na puszczy, ale czasem tak z człowieka wyrywa się skowyt i nic powstrzymać tego nie potrafi)